Pierwsza strona, a właściwie pierwszy przepis w książce Nigella gryzie. Pomarańczowe mufiny śniadaniowe. Jakiś czas temu zachorowałam na mufinkową przypadłość i robiłam je na okrągło. A co w nadmiarze to brzydnie. Kuracja odwykowa dała jednak skutek i tak, byłam już gotowa piec je znowu.
Zawsze trochę z niedowierzaniem czytałam, iż ciasto na mufinki powinno się mieszać niezbyt dokładnie – jak podaje Niegella „Ciasto będzie grudkowate, ale takie właśnie ma być: wszystko ma zostać ledwo, ledwo wymieszane. Najważniejsze w cieście na mufiny jest to, by nie mieszać go zbyt długi”. Święta racja naprawdę wyszły, pyszne. Lekko przemieszane widelcem. W smaku nie są ani za suche, ani zbyt wilgotne. Taki kompromis. Ja nie dodałam migdałów, bo akurat ich nie miałam, myślę jednak ze bardzo wzbogaciłyby smak mufinek. I ta pomarańcza, jej smak i kolor…
Składniki
-
75 g masła
-
100 ml mleka
-
250 g mąki
-
25 g mielonych migdałów
-
½ łyżeczki sody oczyszczonej
-
2 łyżeczki proszku do pieczenia
-
75 g cukru
-
skórka z jednej pomarańczy
-
100 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
-
1 jajko
Wykonanie
-
Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Foremki do mufinek wyłożyć papilotkami.
-
Rozpuścić i ostudzić masło. W dużej misce wymieszać mąkę, zmielone migdały, sodę, proszek do pieczenie, cukier i skórkę otartą z pomarańczy.
-
W innym naczyniu wymieszać sok i mleko, wbić jajko, a następnie dodać ostudzone, rozpuszczone masło.
-
Płynne składniki dodać do suchych, delikatnie mieszając widelcem.
-
Napełnić papilotki ciastem do ¾ wysokości, powinno wyjść 12 mufinek. Piec około 20 min, sprawdzając patyczkiem czy są już upieczone.






