Gmina Kórnik

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Black Swan - ścieżka dźwiękowa

Email

„To, czy zauważa się muzykę w filmie, zależy od wrażliwości i natury widza. Są tacy, co nigdy nie słyszą, i tacy, co słyszą zawsze” – powiedział Jan A.P. Kaczmarek w jednym z wywiadów. W „Czarnym łabędziu” nie można nie słyszeć muzyki. Zdaje się bez pardonu atakować widza. Przeszywa, kłuje i lamentuje, jakby rozpaczała nad swoim marnym położeniem. Chciano dobrze, wyszło jak wyszło. O stanie człowieka, który kochając rosyjską muzykę klasyczną, musi od niej odpocząć. O zażenowaniu wynikającym ze zderzenia muzyki z filmem.

 

Balet „Jezioro łabędzie”, do którego muzykę stworzył Piotr Czajkowski jest kanwą dla opowieści o pragnącej perfekcji primabalerinie. Jak to się stało, że po jednym obejrzeniu filmu ma się na tydzień dość twórczości światowej sławy rosyjskiego kompozytora? Dzięki ultranowoczesnej aranżacji.

Muzykę do filmu skomponował Clint Mansell, którego pracę mogliśmy usłyszeć, oglądając m. in. „Zapaśnika” czy „Requiem dla snu”. Darren Aronofsky (reżyser powyższych filmów)
i tym razem zaprosił do współpracy Mansella. Powstała płyta zawierająca szesnaście utworów opartych na partyturze Czajkowskiego. Są fragmenty ściągnięte żywcem, są drastyczne przeróbki, zaskakujące (również pozytywnie) efekty. Słyszymy nie tylko fortepian czy sekcję skrzypcową, ale także dźwięk rozbijanego lustra czy odgłosy bliżej nieokreślone (metro? korytarze teatru?). Niektóre aranżacje zyskały zbędny patos i stały się zbyt ciężkie dla miłośnika Czajkowskiego. Kilku kompozycjom zabrakło lekkości. Możliwe, że mój problem związany z odbiorem nie tkwi w samych utworach, ale w ich zbytniej wyrazistości na tle wydarzeń oglądanych na ekranie. Nie ma delikatności w podkreśleniu nastroju grozy. Muzyka wybija się na pierwszy plan, mając jakoby za złe, że w filmie ominięto praktycznie całą fabułę baletu, a skupiono się na owładniętej schizofrenią baletnicy. Zamiast wielkim obrazom pełnym autentycznego napięcia, muzyka towarzyszy dramatycznej scenie zdzierania skórki przy paznokciu.

Niemniej jednak, warto posłuchać utworów Perfection, A Swan Song for Nina czy Stumbled Beginnings, jako dowodów inspiracji Czajkowskim. Polecam przesłuchanie ścieżki dźwiękowej przed zobaczeniem filmu. Cóż, ja po przesłuchaniu muzyki spodziewałam się lepszego obrazu. Razi niedopasowanie stylu do treści. Nie, chyba raczej treści do stylu. Wielki kompozytor i pretensjonalna bajka + powierzchowne potraktowanie sztuki? Staram się oceniać z perspektywy muzyki, bo sama w sobie nie jest zła (prócz wspomnianych wyżej mankamentów), potrafi również zachwycić, a znawcą produkcji Aronofsky’iego nie jestem. Na koniec należy zauważyć, że, co by o filmie nie powiedzieć, „Black Swan” może przybliżyć muzykę klasyczną szerszemu gronu, a i pewnie wielu powie, że nowe aranżacje wracają do życia utwory Czajkowskiego. Oczywiście, zachęcam do obejrzenia, posłuchania i wydania własnej opinii. Mi pozostaje chwila odpoczynku od zmienionego Czajkowskiego, uwielbienie dla „Jeziora łabędziego’ i prawdziwy szacunek dla baletnic, których piękny wygląd sceniczny bardzo często okupiony jest bólem i nadludzkim wysiłkiem.

Logowanie

Jesteś tutaj Muzyka | Black Swan - ścieżka dźwiękowa