
Z końcem roku w niemal każdej rozgłośni radiowej i czasopiśmie muzycznym przyszedł czas na podsumowanie wydanych w 2010 roku płyt. Dziś pozwolę sobie powrócić
do wczesnojesiennych brzmień. We wrześniu na rynku pojawił się siódmy album koreańskiej wokalistki Youn Sun Nah – Same Girl. Krążek, którego nie wolno przegapić.
Same Girl składa się z jedenastu utworów – coverów i autorskich nagrań. Otwierający My Favorite Things, znany z musicalu The Sound of Music, zaskakuje interpretacją artystki. Za sprawą jedynie głosu Nah i brzdęku kalimby piosenka z dziecinnego walczyka zmieniła się w intymne wyznanie pełne marzycielskiego uroku. Za sprawą wokaliz Nah przenosi nas do Bagdadu. Breakfest in Baghdad w moim osobistym rankingu wygrywa z pozostałymi utworami. Silny, melodyczny głos idealnie podkreślony dźwiękiem gitary (Ulf Wakenius) oraz imponujące wokalizy odzwierciedlają klimat nękanego miasta. W zupełnie inną atmosferę wprawia nas Uncertain Weather. Tym razem Nah uwodzi, a już w kompozycji Song of No Regrets porusza smutkiem i melancholią dodatkowo uwydatnioną brzmieniem wiolonczeli Larsa Danielssona. Warto zwrócić uwagę na koreański utwór Kangwondo Ariring za sprawą bluesowej nostalgii i na interpretację utworu Enter Sandman (Metallica).
Nah prezentuje całe spektrum swoich wokalnych możliwości, bawiąc się, łączy jazz, folk i pop. Chociaż wśród muzyków znalazły się bardzo dobrze znane nazwiska, to Youn Sun pozostaje
w centrum zainteresowania słuchaczy. Pomimo młodego wieku jest już gwiazdą światowej wokalistyki jazzowej. Nic dziwnego, że Same Girl dostaje same pozytywne recenzje. Nah wprowadza nim pełno świeżości, zabawy, ale przede wszystkim zachwyca talentem i wrażliwością interpretacyjną.






